Wyjątkowa sesja. Mało czasu, by ustalić termin, a pogoda nie rozpieszczała. W końcu – jest, poprawa. Decyzja – robimy. Sprawdzenie sprzętu, ładowanie baterii, spakowanie wszystkiego do plecaka. Ustawienie budzika, pobudka, kluczyki, auto. Ruszam. 188 km przede mną. Jestem. Inny świat. Przywitanie się z Gosią, Januszem i rodziną. Łyk wody i jedziemy. Jedno miejsce, drugie, trzecie, łyk wody. Czas leci, nawet nie wiem kiedy. Zdjęcia same się robią. Minimalne wskazówki dla Gosi i Janusza. Ostatnie miejsce. Kolejny raz trzeba się odnaleźć w nowej przestrzeni do zdjęć. Chwila skupienia i karta zapełnia się kadrami pełnymi miłości. W końcu pada: „Mamy to!” 🙂 Idziemy na obiad, gadamy, jak starzy znajomi. Potem powrót, 188 km, po drodze kawa. Dom. Ukołysać dzieci do snu. „Ach śpij, Kochanie…”. Śpią. Kąpiel, przekąska, karty. Trzeba zgrać karty. Na szczęście jest kopia zapasowa. Udaje się, zdjęcia są bezpieczne. Wybieram jedno. Dodaję na Fanpage. Polubienie za polubieniem, komentarz za komentarzem. Szok! Pada rekord za rekordem. Koniec na dziś, idę spać. Kocham tę robotę!

 

Włączcie muzykę i zapraszam do świata Gosi i Janusza.

 

 

 Możesz mieć takie zdjęcia. Napisz, kliknij w odpowiedni obrazek: