Lubię takie dni, gdzie jeżdżę za moją Parą Młodą, by uchwycić emocje, które towarzyszą rodzinie podczas przygotowań. Tak było i tym razem. Dziesiątki kilometrów, jeden dom, drugi, potem kościół. W nim czułem, że Iwona i Cezary wiedzą po co tam stoją. Takie szczere, a zarazem proste.

Dziękuję, że mogłem być z Wami w tym dniu!