Karolinę i Rafała mieliście już okazję poznać przy okazji naszego spotkania na ślubie. Zrobiliśmy wtedy krótką sesję w plenerze, niedaleko sali weselnej. Naszym głównym celem było jednak spotkanie na dłuższej sesji w nieco innym miejscu. Różne były pomysły na lokalizację. Na początku zaproponowałem opuszczoną szklarnię. Była akceptacja! Jednak tylko do momentu, gdy Karolina zobaczyła sesję pewnego fotografa z Góry Zborów na Jurze Krakowsko – Częstochowskiej.

W miniony czwartek, wiedząc, że załapiemy się na świetny zachód słońca, wyruszyliśmy, by … od razu stanąć w korku. Po półtorej godziny dojechaliśmy na miejsce. Jeszcze tylko kilkanaście minut piechotą i już mogliśmy podziwiać monumentalne skały. Na szczycie nie byliśmy sami, ale to nie utrudniło nam zrobić, mam nadzieję, subtelnej sesji w plenerze. Tym bardziej, że wszystko w tym dniu było naturalne, żadnych zbędnych dodatków. Przede wszystkim jednak byłem tam z moją Bratową i Bratem!

Ps. Karolina zdradziła mi, że sesję zrobiliśmy w 5-tą rocznicę ich zaręczyn. To jest okazja!

Dzięki Wam za ten czas!

Zapraszam Was do ich świata. Włączcie koniecznie muzykę i zapomnijcie o wszystkim.